O nas

Nazywam się Sylwia Słowińska ...

PIES... zawsze marzyłam o psie. Takim moim i tylko moim. Dużym i masywnym. Zawsze podobały mi się duże psy. Jednak chcieć nie zawsze oznaczało móc.

Podobno przy psie nauczyłam się stawiać pierwsze kroki. Tobi - kundelek sąsiadów towarzyszył nam na spacerach. Po kilkunastu latach w moim życiu pojawił się właśnie Tobi. Długo wyczekiwany piesek, mieszaniec pudelka, który nabył prawo "mieszkania w domu". Wierny i serdeczny przyjaciel. Niesamowicie mądry pies. Szybko uczył się przeróżnych sztuczek.

Kiedy odszedł Tobi, pojawiła się pustka.. Szkoła, internat... Z zazdrością obserwowałam psy moich znajomych. Jedna z moich koleżanek miała czarnego misia z mahoniowym podpaleniem... To był ROTTWEILER! Od razu zakochałam się w tej rasie.

Kiedyś robiąc prawo jazdy często zaglądaliśmy z instruktorem do warsztatu samochodowego. Zawsze w autku było coś do „podkręcenia” Była tam przepiękna sznaucerka olbrzymka Tina. Podobno agresywna i nie lubiła obcych. Zanim ostrzeżono mnie przed nią, byłyśmy już ze sobą bardzo zaprzyjaźnione. Instruktor coraz częściej wybierał kursy do mechanika, a ja cieszyłam się,że mogę odwiedzić swojego czworonożnego przyjaciela . Po pewnym czasie właściciel Tiny,pan mechanik zaprosił mnie na kawę i tak już zostało. Dzięki Tinie poznałam swojego męża.

Po sznaucerce pojawił się bokser - Cezar (Śliniak). To przy nim moje dzieci stawiały pierwsze kroki. Był wiernym towarzyszem ich zabaw. Bardzo czuły i opiekuńczy. Niestety pieskie życie jest bardzo krótkie. Po Cezarze pojawił się wreszcie ON… Mój długo wyczekiwany czarny miś ROTTWEILER - Oskar (Rambo z Dondajewskiego). Syn słynnego Evandera Marstala. Pies o niesamowitym łagodnym usposobieniu. Pies obronny, którego trzeba było bronić przed obcymi. Kochający ludzi i uwielbiający dzieci. To z nim przełamywaliśmy wiele barier i stereotypów. Pokazywaliśmy ludziom, że rottweilery wcale „nie są takie groźne jak je malują”. Towarzyszył nam na każdych wakacjach, był pupilkiem ośrodka wczasowego, wypoczywających w nim osób. Bardzo lubił inne psy i żył z nimi w zgodzie. Oskar był psem, który „czytał w moich myślach”, wykonywał szybko polecenia, których jeszcze nie zdążyłam mu powiedzieć. Był niesamowitym i wyjątkowym psem, bardzo dla mnie bliskim. Do dziś nie mogę pogodzić się z jego nagłym odejściem.

Ale jak to się mówi: „Raz rottweiler –zawsze rottweiler”. Po niespełna miesiącu trafił do nas kolejny rottek - Hero Kabri. Wraz z nim Rudi. Pierwszy kot w naszym domu. Niesamowite jest to,że obaj urodzili się 1 kwietnia. Taki żart od losu … Piękne i zabawne dzieciaki. Jako czteromiesięczne podrostki towarzyszyły nam razem na wakacjach kradnąc serca właścicielom ośrodka. W wieku 6 miesięcy Heruś zadebiutował w Poznaniu na Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych zdobywając ocenę wybitnie obiecującą. Od tego czasu pokochaliśmy wystawy, a nasz piesek coraz częściej pojawiał się na ringach. W wieku około 12 miesięcy ukończył Młodzieżowy Championat Polski, a po kilku miesiącach później Hero zdobył tytuł Championa Polski. W tym też czasie przyszła na świat nasza ukochana i długo wyczekiwana suczka - FRIDA MARGAROTT Erdenet -założycielka hodowli Margarotte. 












C.d.n.
Copyright by ROTTWEILER-MARGAROTTE.PL